poniedziałek, 9 września 2013

love (trolling edition)

Akt I

Mateo: Julio!
Julia: Mateo!
Mateo: Och!
Julia: Ach!

Akt 2

Julia: Oni nas rozdzielą, zobaczysz!
Mateo: Nigdy - choćbym miał zginąć
Julia: Tak mówisz... tylko.
Mateo Chcesz dowodu?
Julia: Nie no, spoko - rozumiem, że to taka metafora była tylko...
Mateo: Chcesz?
Julia: Przecież oboje wiemy, że to takie gadanie tylko...

Mateo nie wytrzymuje - na dowód swojej miłości łyka truciznę; umiera.
Julia na martwo padającego Mateo reaguje wywróceniem oczu.

Julia: Dżizas, ten też wziął to na serio?! 







wtorek, 3 września 2013

miejsce

Opalona na tyle, że wyglądam zdrowiej niż się czuję
Wsiadam do wagonu powiewając sukienką zbyt szałową jak na wtorkową przejażdżkę metrem
Wchodzę i od razu ich widzę
Oczywiście, że niby nie widzę
Siedzą zmęczonym siadem
Oddychają jakby skoncentrowani, by następny wdech też się udał
Patrzą na świat, który coraz mniej ich dotyczy
Staruszkowie starsi starzy
W kurtkach, w których wcale nie jest im za ciepło

Schodzę im z oczu
Albo kryję przynajmniej za panem z nadwagą
Po co im to
Na co przypominać sobie, że latem nie nosi się rajstop
Zwłaszcza den 60
Po kiego oglądać im moje jeszcze nieobwisłe, uczepione drążka ramię
Po co mi to
Na co przypominać sobie, że tak się stanie
Szybciej niż się wydaje
Po kiego oglądać swoją przyszłość na ich twarzach

Najlepiej zostać na swoim miejscu
Nie wiedzieć za często
Jak to było
Jak to będzie

To wcale nie za dobrze wiedzieć, że można inaczej niż się samemu jest












czwartek, 29 sierpnia 2013

znaki

Z końcem świata rozprawił się Miłosz już jakiś czas temu
Z tym poglądem z efektem specjalnym, że gromy z nieba spadną, a ogień z wody wytryśnie.
Albo że Ziemia zamarznie czy tam spłonie - w sumie co za różnica oprócz temperatur
No, ale sory - raczej event będzie skromniejszy
Świń latać nie nauczą
Ziemi nie wysadzą
Słońca nie spadną
Co najwyżej autobus spóźnią trochę, aby zwrócić czyjąś uwagę

Ale to nie koniec złych wieści.
Bo imprezie z okazji spełnianych marzeń też budżet przycięli.

Więc zapomnieć możemy o spektakularnym przełomie czy jakimś zwrocie akcji w 3D
Zero fanfar, reflektorów
Ponoć szczędzą nawet na oklaskach z offu
Od teraz marzenia spełniać się mają przeciętnie
Jak to mówią - na co dzień i pośród mycia zębów
Bez hasła, że to już i że właśnie zaczyna być fantastycznie
Bez wielkiego halo czy wyraźnych poleceń, aby już się cieszyć

Tylko jednego nie przewidzieli producenci - że człowiek raczej trudno się orientuje
Jak świnia nie poleci czy drzewo nie zaśpiewa - końca świata nie dojrzy
Tak samo i nie uwierzy, że marzenia mu się spełniają
Bo on przecież gdzieś rozkraczony w codziennych portkach między pracą zbyt nudną a praniem niewyjętym
A mówili mu tyle razy, że to zupełnie inaczej się odbędzie.

I tak przepadają spełnienia marzeń niezauważone
Jak i bez znaków szczególnych znaki, że nadchodzi koniec.








piątek, 9 sierpnia 2013

dwa

Bo chodzi o to...
Że są takie rzeczy, które uwielbiam robić.
Po których skacze mi poziom endorfin i klatka piersiowa uśpiona codziennym bujaniem tramwaju.
To właśnie te momenty, o których Coelho napisałby, że są "iskierką w oku rozjaśniającą mroki świata"... albo coś jeszcze bardziej głębszego w sensie.
Tylko, panie doktorze, ja tych rzeczy prawie w ogóle nie robię.
Chcę, ale nie mogę.
Oczami wyobraźni widzę, jak mi będzie po nich dobrze... i nie robię dalej.
Więc biorę z kuchni największy tasak, żeby mniej bolało.
Jeb się na pół kroję i rodzielam role.
Ty, mówię do siebie, będziesz śmierdzącym leniem, któremu się tyłka nie chce ruszyć nawet po czekoladę.
Ty, mówię do siebie_1, będziesz coachem marzycielem motywatorem.
W gong walę i walkę sobie organizuję.
Ja vs Ja
Tu, panie doktorze, rękę sobie zwichnąłem.

- Proszę bandaż tydzień ponosić i przejdzie.








środa, 7 sierpnia 2013

Czytanie jest za trudne



To musiało nareszcie zostać powiedziane.
Wpajane nam (najczęściej wbrew wyraźnym sprzeciwom) od najmłodszych lat; wspierane autorytetem coraz to innych specjalistów; z uporem lansowane jako wyznacznik inteligencji…

Tak, wiele zrobiono, by czytanie przestało być sobą.

By wydało się przyjemne, modne i potrzebne. By było czymś więcej niż odczytywaniem ‘mąki’ na mące, ’szamponu’ na szamponie, rozumieniem rozkładu jazdy i programu telewizyjnego?

I właściwie dlaczego czytanie długich tekstów jest czytaniem, a czytanie smsów już nie?

A czy ktoś mówi o skutkach ubocznych czytania?

Problemy ze wzrokiem,  przymus noszenia okularów, sprzyjanie postawom aspołecznym, zbytnie rozbudzanie wyobraźni –  to tylko pierwsze z brzegu.

Poza tym to czysta strata czasu.

40 sekund.

Tyle czytałeś ten tekst.

Jezu, ile wspaniałych rzeczy mogłeś zrobić w tym czasie…

wtorek, 25 czerwca 2013

and the winner is....

W 156792863533309753930. edycji konkursu "kto dojebie mi najbardziej" wygrywa....m
JA!
To już 156792863533309753930. zwyciestwo!!!
Gratulujemy.
Kolejne rozstrzygnięcie już jutro.

Stay with us!












niedziela, 16 czerwca 2013

kurs

Za wszystkie pieniądze (czyli za te, które nie idą na bułki i bilet miesięczny) idę na kurs cieszenia.
Będą mnie uczyć, jak jeść czekoladę w oparach pełnej radości i doznawania smaku orzechów laskowych.
Jak skakać ze szczęścia w obliczu zdarzeń, na które tak czekałam z tą podłą autoironią przewidującą niepowodzenia.
Jak się dziwić szeroko, że jednak wyszło i się udało cudem.
Powiedzą mi, jak ręce w górę wyrzucać i jakie wydawać okrzyki zadowolenia na widok osób mi najdroższych.
Wyłożą budowę słynnej chwili i pokażą, jak ją łapać, z której strony i czy ręką, czy od razu zębami.
A na wykładach z uroków życia wypiszą listę chwil i momentów, w których należy się cieszyć, abym już nigdy nie zignorowała ich swoim dorosłym znudzeniem.


A twórca kursu trafi na listę najbogatszych i będzie mówił o życiu w programach śniadaniowych.
I w końcu nawet ministerstwo edukacji zreflektowane, dopisze do ustawy przedmiot z cieszenia.
By ludzie, co właśnie zdobyli to, czego tak bardzo pragnęli w dnie i noce, wiedzieli, jak się zachować.