piątek, 27 grudnia 2013

modelka

Czy modelka...
Patrząca na siebie gazetową
szminka
szpilka
sukienka
Patrząca na siebie gotową
lakier do włosów
włosy do góry
góra z wyciętym dołem
Patrząca na siebie zrobioną
Czy czuje się wobec siebie pięknie ze sobą?
Czy czuje się wobec siebie brzydko ze sobą?
Czy przegląda siebie w pełnym makeupie?
Czy bez przygotowań, na surowo?
Albo
Czy zazdrość spływającą z ust czytelniczek oglądaczek
Kieruje pod swoim adresem czy przyjmuje wyłącznie na łamach prasy?
Czy wiesza zdjęcia na ścianie jako dowód, że może
Czy usuwa z zasięgu wzroku, by nie podkreślać, że aktualnie niekoniecznie?
Oczywiście
Można przypuszczać pełne zawodowstwo i modelowanie bez osobistych urazów
Można przyjąć, że profesjonalnie ma dystans i świadomość technik komputerowych
A nawet przypisywać jej nadzieję na ich zastosowanie i gotowość na pełną obróbkę siebie
Tylko nawet gdyby tak było
Czy to wpłynie na czytelniczkę i jej profesjonalizm odbioru?
Czy to pozwoli jej oglądać modelkę jako zamysł, ideę, wizję na niej urzeczywistioną?
Czy odwiedzie od poszukiwań dowodów w postaci zdjęć bezmakijażowych podczas zakupów spożywczych?
Czy zapobiegnie oskarżeniom o phostohopa, krótsze nogi i przedłużone włosy?
Bo jeśli nie
Jeśli mimo profesjonalizmu modelka oglądana jest dosłownie i z pretensjami do realizmu
To

Czy modelka wobec siebie gazetowej czuje się pięknie czy brzydko ze sobą?
















wtorek, 24 września 2013

traktor

Nie ma większej ściemy niż to, że człowiek może być, kim chce
Nie ma większej prawdy niż to, że człowiek może być, kim chce

Jako pierwsi żyjemy w czasach - piszą naukowcy nie tylko z Ameryki - w których syn chłopa może być prawnikiem, syn prawnika chłopem.
Wszystko jest płynne, możliwe - świat stoi otworem.
Więc cudowna obietnica rozpala serca milionów.
Nad łóżkiem wieszamy plakaty postaci, którą możemy być.
Na lodówce - zdjęcia miejsc, które możemy odwiedzić.
Czytamy o przeżyciach i sytuacjach, które możemy sami doświadczyć.
Oglądamy w kinach losy, które sami możemy przeżyć.
I coraz więcej wiemy, co możemy.

Jeżdżę traktorem i wiem, że mógłbym studiować prawo, być sportowcem, aktorem...
Jeżdżę traktorem i wiem, że naukowcy mówią, iż zamiast tego teoretycznie mógłbym studiować prawo, być sportowcem, aktorem...
Jeżdżę więc tym cholernym traktorem i wiem, że mógłbym studiować prawo, być sportowcem albo aktorem
Jeżdżę więc ciągle tym jebanym traktorem i wiem, że nie studiuję prawa, nie jestem sportowcem ani kurwa aktorem.
Jeżdżę i czekam, aby spotkać tego frajera, który powiedział mi, co mogę.
Posadzę go na traktorze i każę być, kim chce.
Studiować prawo
Zostać sportowcem
Sławnym aktorem


Posadzę na traktorze i każę myśleć o wszystkim, co może.









sobota, 14 września 2013

wiedza

- Wiesz co... już Cię nie kocham.
- Wiem.
- Aha...
- ...
- A wiedziałaś, że wiewiórka to gryzoń?


poniedziałek, 9 września 2013

love (trolling edition)

Akt I

Mateo: Julio!
Julia: Mateo!
Mateo: Och!
Julia: Ach!

Akt 2

Julia: Oni nas rozdzielą, zobaczysz!
Mateo: Nigdy - choćbym miał zginąć
Julia: Tak mówisz... tylko.
Mateo Chcesz dowodu?
Julia: Nie no, spoko - rozumiem, że to taka metafora była tylko...
Mateo: Chcesz?
Julia: Przecież oboje wiemy, że to takie gadanie tylko...

Mateo nie wytrzymuje - na dowód swojej miłości łyka truciznę; umiera.
Julia na martwo padającego Mateo reaguje wywróceniem oczu.

Julia: Dżizas, ten też wziął to na serio?! 







wtorek, 3 września 2013

miejsce

Opalona na tyle, że wyglądam zdrowiej niż się czuję
Wsiadam do wagonu powiewając sukienką zbyt szałową jak na wtorkową przejażdżkę metrem
Wchodzę i od razu ich widzę
Oczywiście, że niby nie widzę
Siedzą zmęczonym siadem
Oddychają jakby skoncentrowani, by następny wdech też się udał
Patrzą na świat, który coraz mniej ich dotyczy
Staruszkowie starsi starzy
W kurtkach, w których wcale nie jest im za ciepło

Schodzę im z oczu
Albo kryję przynajmniej za panem z nadwagą
Po co im to
Na co przypominać sobie, że latem nie nosi się rajstop
Zwłaszcza den 60
Po kiego oglądać im moje jeszcze nieobwisłe, uczepione drążka ramię
Po co mi to
Na co przypominać sobie, że tak się stanie
Szybciej niż się wydaje
Po kiego oglądać swoją przyszłość na ich twarzach

Najlepiej zostać na swoim miejscu
Nie wiedzieć za często
Jak to było
Jak to będzie

To wcale nie za dobrze wiedzieć, że można inaczej niż się samemu jest












czwartek, 29 sierpnia 2013

znaki

Z końcem świata rozprawił się Miłosz już jakiś czas temu
Z tym poglądem z efektem specjalnym, że gromy z nieba spadną, a ogień z wody wytryśnie.
Albo że Ziemia zamarznie czy tam spłonie - w sumie co za różnica oprócz temperatur
No, ale sory - raczej event będzie skromniejszy
Świń latać nie nauczą
Ziemi nie wysadzą
Słońca nie spadną
Co najwyżej autobus spóźnią trochę, aby zwrócić czyjąś uwagę

Ale to nie koniec złych wieści.
Bo imprezie z okazji spełnianych marzeń też budżet przycięli.

Więc zapomnieć możemy o spektakularnym przełomie czy jakimś zwrocie akcji w 3D
Zero fanfar, reflektorów
Ponoć szczędzą nawet na oklaskach z offu
Od teraz marzenia spełniać się mają przeciętnie
Jak to mówią - na co dzień i pośród mycia zębów
Bez hasła, że to już i że właśnie zaczyna być fantastycznie
Bez wielkiego halo czy wyraźnych poleceń, aby już się cieszyć

Tylko jednego nie przewidzieli producenci - że człowiek raczej trudno się orientuje
Jak świnia nie poleci czy drzewo nie zaśpiewa - końca świata nie dojrzy
Tak samo i nie uwierzy, że marzenia mu się spełniają
Bo on przecież gdzieś rozkraczony w codziennych portkach między pracą zbyt nudną a praniem niewyjętym
A mówili mu tyle razy, że to zupełnie inaczej się odbędzie.

I tak przepadają spełnienia marzeń niezauważone
Jak i bez znaków szczególnych znaki, że nadchodzi koniec.








piątek, 9 sierpnia 2013

dwa

Bo chodzi o to...
Że są takie rzeczy, które uwielbiam robić.
Po których skacze mi poziom endorfin i klatka piersiowa uśpiona codziennym bujaniem tramwaju.
To właśnie te momenty, o których Coelho napisałby, że są "iskierką w oku rozjaśniającą mroki świata"... albo coś jeszcze bardziej głębszego w sensie.
Tylko, panie doktorze, ja tych rzeczy prawie w ogóle nie robię.
Chcę, ale nie mogę.
Oczami wyobraźni widzę, jak mi będzie po nich dobrze... i nie robię dalej.
Więc biorę z kuchni największy tasak, żeby mniej bolało.
Jeb się na pół kroję i rodzielam role.
Ty, mówię do siebie, będziesz śmierdzącym leniem, któremu się tyłka nie chce ruszyć nawet po czekoladę.
Ty, mówię do siebie_1, będziesz coachem marzycielem motywatorem.
W gong walę i walkę sobie organizuję.
Ja vs Ja
Tu, panie doktorze, rękę sobie zwichnąłem.

- Proszę bandaż tydzień ponosić i przejdzie.