Na przykład takie haluksy
W tramwaju odkryte sandałem
A do tego stopa bezwstydnie kiwa jakby jej co przygrywało
I jeszcze ostentacyjnie lakierem oczom się narzuca
Najczerwieńszym czerwonym z całego rossmana
Albo legginsy na grubych pośladach
Oj, takich pośladów nie spushupują wszystkie calzedionie razem wzięte
A legginsy obcisłe zupełnie na serio
Nawet na kostce obciągnięte bez niedomówień lycrą 80%
I wtedy oni mówią, że sobie nie życzą
Że się nie zgadzają
Że sandały tylko po pedikiurze
A legginsy wydawane za okazaniem świadectwa wykonania regularnych przysiadów
Zwłaszcza te w nie czarnym kolorze
I tacy nowocześni, piękni są w tej niezgodzie
Estetykę broniąc własną żółcią na fejsa przelaną
Bo choć nie kładą się rejtanem przed sklepem z sandałem
Choć głowy im nie urwało w trakcie kręcenia z pogardą
Czują się obrońcami
Dumni
Piękni
Nic tylko kręcić z nimi do tvnu
A potem mijają mnie porozumiewawczo
Jak swojego
Dając znaki do boju czy komentarza
Nie wiedzą, że to właśnie ja produkuję
Legginsy na dupy zbyt duże
Lakiery podkreślające krzywiznę kolorem
Ale nic nie mówię
Przyjdzie jeszcze pora
Zdążą mnie poznać, gdy poślady z wiekiem rozrosną się niemodnie
A palce wykrzywią od butów źle ostatnim trendem wyprofilowanych
Przyjdzie jeszcze pora, by oni zechcieli zakupić to, w czym każdy ma prawo chodzić
A co dopiero nowoczesny esteta
Tylko we wrześniu superobcisłe legginsy XXXXXXXXL -70% taniej!
sobota, 12 września 2015
sobota, 20 września 2014
Dramat współczesny
Gabinet terapeuty. Edyp podczas którejś z kolei sesji.
Rozluźniony, żuje gumę. Terapeuta jakby spięty.
Terapeuta: Edypie, mam diagnozę
Edyp: Nareszcie!
Terapeuta: Niestety to nie są dobre wieści
Edyp: W końcu jesteś psychiatra – dajesz!
Terapeuta: Pragniesz własną matkę.
Edyp: W sensie?
Terapeuta: Matkę… chcesz mieć… nie jak matkę
Edyp: Plis, mów jak człowiek
Terapeuta: Matkę chcesz posuwać
Edyp: A! No teraz gadasz! I?
Terapeuta: I?
Edyp: No – i co dalej?
Terapeuta: Dalej? Nie ma już dalej.
Edyp: Czyli to już koniec i jestem zdrowy?
Terapeuta: No… nie.
Edyp: Więc jestem nie-normalny?!
Terapeuta: Edypie, wszystko….
Edyp: Jestem nienormalny!! Ale numer!
Terapeuta: Wszystko się ułoży…
Edyp: Oczywiście, że się ułoży! W końcu będę mógł zostać artystą!
Terapeuta: ??
Wkrótce Edyp napisze książkę „Wszystko, co chcecie
wiedzieć o mojej matce”, opisując swoje erotyczne sny z wszystkimi detalami.
Książka natychmiast stanie się bestsellerem, pokonując w rankingach „50 twarzy
Greya”. W ramach promocji Fakt zamieści zdjęcia Edypa ubranego z sukienkę
matki, a ta w telewizji śniadaniowej opowie o tym, jak być dla syna atrakcyjną w każdym wieku.
niedziela, 24 sierpnia 2014
pole
Gdy po raz kolejny nie spełni ci się wymarzona rzecz
Wciągnij dres i jedź na wieś
Tam stań na największym polu i patrz, co się stanie
Ale patrz naprawdę uważnie, nie jak przez okno w tramwaju
Nie pomiń niczego
I jeszcze obejrzyj się ze dwa razy za siebie, obojętnie przez które ramię
Wtedy na głos odpowiedz sobie: co się dzieje? co się stało?
I zapamiętaj na całe życie to NIC przez siebie wypowiadane
Tę bezczelną olewkę drzewa po prawej, ten kompletny brak zainteresowania ziemi
Wielki tyłek świata permanentnie wypięty na ciebie i twoje marzenia
Nic SIĘ nie dzieje.
I wcale nie dlatego, że wyjechałeś na wieś
To miasto nauczyło się kłamać szerokimi ulicami, sklepami, fryzjerem otwartym do 22, kinem z nastoma salami
Jak wiele w mieście się dzieje!
Jak wiele może tobie się przydarzyć!
Każdego dnia! O każdej godzinie! Może nawet już za chwilę!
Że autobus stworzony, by wozić cię do bura na codzienne spotkania z przyszłą karierą
A market stoi przede wszystkim dla twojej kolacji, naturalnie że śródziemnomorskiej
Nic dziwnego, że czasami może ci się wydawać, iż także twoje marzenia spotykają się z zainteresowaniem
Że w tym ruchu ogólnym i one przecież muszą ruszyć siłą rzeczy i pędzących tramwajów
Wtedy właśnie przypomnij sobie te chamskie pole
I że jak tam - tak i tu nic SIĘ nie stanie
I jak na polu rękawy trzeba zakasać i łapy po łokcie robotą urobić
Gdy po raz kolejny nie spełni ci się wymarzona rzecz
Obejrzyj dłonie, czy aby jak na spełnione marzenie nie są zbytnio wypielęgnowane
Wciągnij dres i jedź na wieś
Tam stań na największym polu i patrz, co się stanie
Ale patrz naprawdę uważnie, nie jak przez okno w tramwaju
Nie pomiń niczego
I jeszcze obejrzyj się ze dwa razy za siebie, obojętnie przez które ramię
Wtedy na głos odpowiedz sobie: co się dzieje? co się stało?
I zapamiętaj na całe życie to NIC przez siebie wypowiadane
Tę bezczelną olewkę drzewa po prawej, ten kompletny brak zainteresowania ziemi
Wielki tyłek świata permanentnie wypięty na ciebie i twoje marzenia
Nic SIĘ nie dzieje.
I wcale nie dlatego, że wyjechałeś na wieś
To miasto nauczyło się kłamać szerokimi ulicami, sklepami, fryzjerem otwartym do 22, kinem z nastoma salami
Jak wiele w mieście się dzieje!
Jak wiele może tobie się przydarzyć!
Każdego dnia! O każdej godzinie! Może nawet już za chwilę!
Że autobus stworzony, by wozić cię do bura na codzienne spotkania z przyszłą karierą
A market stoi przede wszystkim dla twojej kolacji, naturalnie że śródziemnomorskiej
Nic dziwnego, że czasami może ci się wydawać, iż także twoje marzenia spotykają się z zainteresowaniem
Że w tym ruchu ogólnym i one przecież muszą ruszyć siłą rzeczy i pędzących tramwajów
Wtedy właśnie przypomnij sobie te chamskie pole
I że jak tam - tak i tu nic SIĘ nie stanie
I jak na polu rękawy trzeba zakasać i łapy po łokcie robotą urobić
Gdy po raz kolejny nie spełni ci się wymarzona rzecz
Obejrzyj dłonie, czy aby jak na spełnione marzenie nie są zbytnio wypielęgnowane
wtorek, 29 lipca 2014
cham(nie)cham
Schody ruchome. Arkadia za życia
On i Małżona stoją na całej szerokości wobec naszego pośpiechu
Nic to
Idziemy z nadzieją, że na "przepraszam" udostępnią pas szybkiego ruchu
Ale zanim wdech wezmę, by przepraszać ich na bok
On zauważa
On się domyśla
On wie, co należy
On działa wspaniałomyślnie, wcale nie czekając na instrukcje
Więc przedramieniem spycha Oną zaskoczoną
?
Więc ją usuwa cielskiem bez uprzedniego przepraszam czy kochanie
??
Więc jej "weź sie posuń" z kopary wypuszcza
???
Dziękuję
Dziękuję
I szybko spieprzamy.
Bo przecie wstyd nam trochę przed wciśniętą w pobocze Małżoną
On i Małżona stoją na całej szerokości wobec naszego pośpiechu
Nic to
Idziemy z nadzieją, że na "przepraszam" udostępnią pas szybkiego ruchu
Ale zanim wdech wezmę, by przepraszać ich na bok
On zauważa
On się domyśla
On wie, co należy
On działa wspaniałomyślnie, wcale nie czekając na instrukcje
Więc przedramieniem spycha Oną zaskoczoną
?
Więc ją usuwa cielskiem bez uprzedniego przepraszam czy kochanie
??
Więc jej "weź sie posuń" z kopary wypuszcza
???
Dziękuję
Dziękuję
I szybko spieprzamy.
Bo przecie wstyd nam trochę przed wciśniętą w pobocze Małżoną
niedziela, 27 lipca 2014
Hulaj Dupa!
Plaża
Prawie nadzy
Rzadko ładni
Z odkrytymi boczkami
A jednak jakby swobodniejsi i pewniejsi niż w autobusie markecie czy urzędzie
A jednak jakby lepiej się ze sobą czują tu na widok wywaleni niż w jesiennych płaszczach szczelnych pod samą szyję
I ewidentnie cieszy ich wolność od pasków, guzików i gumek zbyt ciasnych
Od ubrań dyktatu, które robią, co mogą, by wygląd boczków poprawić czy nogę wydłużyć
Ale czy właśnie tym poprawianiem wydłużaniem ludzi nie poniżają?
Pod byle pretekstem ukrywają?
Chować, wstydzić się każą własnej nogi dupy rodzonej?!
Ale nie tu.
Tu każdy może
A nawet musi, bo w zakryciu nie wypada, a i podejrzenia rodzi niepotrzebne
Tu nikt nie wymówi się choćby wielkim brzuchem
I bogu dzięki
I kij w oko pieprzonym estetom
To jest mój brzuch
To jest moja dupa
I będę z nimi leżał, jak mi się podoba
Hulaj dupa, szafy nie ma!
Prawie nadzy
Rzadko ładni
Z odkrytymi boczkami
A jednak jakby swobodniejsi i pewniejsi niż w autobusie markecie czy urzędzie
A jednak jakby lepiej się ze sobą czują tu na widok wywaleni niż w jesiennych płaszczach szczelnych pod samą szyję
I ewidentnie cieszy ich wolność od pasków, guzików i gumek zbyt ciasnych
Od ubrań dyktatu, które robią, co mogą, by wygląd boczków poprawić czy nogę wydłużyć
Ale czy właśnie tym poprawianiem wydłużaniem ludzi nie poniżają?
Pod byle pretekstem ukrywają?
Chować, wstydzić się każą własnej nogi dupy rodzonej?!
Ale nie tu.
Tu każdy może
A nawet musi, bo w zakryciu nie wypada, a i podejrzenia rodzi niepotrzebne
Tu nikt nie wymówi się choćby wielkim brzuchem
I bogu dzięki
I kij w oko pieprzonym estetom
To jest mój brzuch
To jest moja dupa
I będę z nimi leżał, jak mi się podoba
Hulaj dupa, szafy nie ma!
czwartek, 2 stycznia 2014
podejrzenia
Nie ufam ludziom zbyt długo sączącym wino z kieliszka
Bo czy to nie podejrzane
Wino nalewane jakby zupełnie nie do picia
Na jedną czwartą wysokości kieliszka (a ten im większy, tym lepiej, bo mniej się wydaje)
Jakby bardziej zależało, by wino mieć, potrzymać na nóżkę, jakby w ogóle nie chodziło o picie
I dajmy spokój z tą naciąganą ideą smakowania
Ilu potrafi wyczuć różnice?
Ilu dla smaku zmawia wino droższe zamiast tego za 12 złotych od kieliszka, które z winem niewiele ma wspólnego, a najmniej w smaku?
Ilu zawartość procentów nie interesuje, mając na uwadze wyłącznie degustacyjne cele?
Więc czy to nie podejrzane
Bo nie o smak, nie o picie picia, nie o alkohol w alkoholu... Więc...
Jak takim zaufać?
Jak swobodnie się rozsiąść
Jak nie dbać o prawidłową odmianę słów przez przypadki, ułożenie włosa czy pomadki
Jak oni tak cali w ceremoniale piją nie dla picia
Bo kto mi zaręczy, że oni też nie mówią bez mówienia i nie patrzą bez patrzenia?!
Nie ufam ludziom zbyt długo sączącym wino z kieliszka
Gdy moja pigwówka kończy się tak szybko
Bo czy to nie podejrzane
Wino nalewane jakby zupełnie nie do picia
Na jedną czwartą wysokości kieliszka (a ten im większy, tym lepiej, bo mniej się wydaje)
Jakby bardziej zależało, by wino mieć, potrzymać na nóżkę, jakby w ogóle nie chodziło o picie
I dajmy spokój z tą naciąganą ideą smakowania
Ilu potrafi wyczuć różnice?
Ilu dla smaku zmawia wino droższe zamiast tego za 12 złotych od kieliszka, które z winem niewiele ma wspólnego, a najmniej w smaku?
Ilu zawartość procentów nie interesuje, mając na uwadze wyłącznie degustacyjne cele?
Więc czy to nie podejrzane
Bo nie o smak, nie o picie picia, nie o alkohol w alkoholu... Więc...
Jak takim zaufać?
Jak swobodnie się rozsiąść
Jak nie dbać o prawidłową odmianę słów przez przypadki, ułożenie włosa czy pomadki
Jak oni tak cali w ceremoniale piją nie dla picia
Bo kto mi zaręczy, że oni też nie mówią bez mówienia i nie patrzą bez patrzenia?!
Nie ufam ludziom zbyt długo sączącym wino z kieliszka
Gdy moja pigwówka kończy się tak szybko
piątek, 27 grudnia 2013
modelka
Czy modelka...
Patrząca na siebie gazetową
szminka
szpilka
sukienka
Patrząca na siebie gotową
lakier do włosów
włosy do góry
góra z wyciętym dołem
Patrząca na siebie zrobioną
Czy czuje się wobec siebie pięknie ze sobą?
Czy czuje się wobec siebie brzydko ze sobą?
Czy przegląda siebie w pełnym makeupie?
Czy bez przygotowań, na surowo?
Albo
Czy zazdrość spływającą z ust czytelniczek oglądaczek
Kieruje pod swoim adresem czy przyjmuje wyłącznie na łamach prasy?
Czy wiesza zdjęcia na ścianie jako dowód, że może
Czy usuwa z zasięgu wzroku, by nie podkreślać, że aktualnie niekoniecznie?
Oczywiście
Można przypuszczać pełne zawodowstwo i modelowanie bez osobistych urazów
Można przyjąć, że profesjonalnie ma dystans i świadomość technik komputerowych
A nawet przypisywać jej nadzieję na ich zastosowanie i gotowość na pełną obróbkę siebie
Tylko nawet gdyby tak było
Czy to wpłynie na czytelniczkę i jej profesjonalizm odbioru?
Czy to pozwoli jej oglądać modelkę jako zamysł, ideę, wizję na niej urzeczywistioną?
Czy odwiedzie od poszukiwań dowodów w postaci zdjęć bezmakijażowych podczas zakupów spożywczych?
Czy zapobiegnie oskarżeniom o phostohopa, krótsze nogi i przedłużone włosy?
Bo jeśli nie
Jeśli mimo profesjonalizmu modelka oglądana jest dosłownie i z pretensjami do realizmu
To
Czy modelka wobec siebie gazetowej czuje się pięknie czy brzydko ze sobą?
Patrząca na siebie gazetową
szminka
szpilka
sukienka
Patrząca na siebie gotową
lakier do włosów
włosy do góry
góra z wyciętym dołem
Patrząca na siebie zrobioną
Czy czuje się wobec siebie pięknie ze sobą?
Czy czuje się wobec siebie brzydko ze sobą?
Czy przegląda siebie w pełnym makeupie?
Czy bez przygotowań, na surowo?
Albo
Czy zazdrość spływającą z ust czytelniczek oglądaczek
Kieruje pod swoim adresem czy przyjmuje wyłącznie na łamach prasy?
Czy wiesza zdjęcia na ścianie jako dowód, że może
Czy usuwa z zasięgu wzroku, by nie podkreślać, że aktualnie niekoniecznie?
Oczywiście
Można przypuszczać pełne zawodowstwo i modelowanie bez osobistych urazów
Można przyjąć, że profesjonalnie ma dystans i świadomość technik komputerowych
A nawet przypisywać jej nadzieję na ich zastosowanie i gotowość na pełną obróbkę siebie
Tylko nawet gdyby tak było
Czy to wpłynie na czytelniczkę i jej profesjonalizm odbioru?
Czy to pozwoli jej oglądać modelkę jako zamysł, ideę, wizję na niej urzeczywistioną?
Czy odwiedzie od poszukiwań dowodów w postaci zdjęć bezmakijażowych podczas zakupów spożywczych?
Czy zapobiegnie oskarżeniom o phostohopa, krótsze nogi i przedłużone włosy?
Bo jeśli nie
Jeśli mimo profesjonalizmu modelka oglądana jest dosłownie i z pretensjami do realizmu
To
Czy modelka wobec siebie gazetowej czuje się pięknie czy brzydko ze sobą?
Subskrybuj:
Posty (Atom)